Właśnie do mnie dotarło, że do listy marzeń z dzieciństwa, których nigdy nie uda mi się spełnić, należy dopisać wykonanie "Knajpy morderców" na przeglądzie piosenki aktorskiej.
O ile bowiem piosenki Lily Allen wychodzą mi lepiej, niż Lily Allen, to próba porównania dokonań księżniczki britpopu z niekwestionowalną wirtuozerią Staszewskiego wyszłaby raczej karkołomnie.
No cóż, nie można mieć wszystkiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz