17 sierpnia 2010

Ogóraski.

Stwierdziłam, że jak każda porządna dziewczyna z konserwatywnego domu, powinnam umieć zakisić ogóra.

Nabyłam więc drogą kupna 5kg gruntowych, gałąź kopru, szczelne zakrętki i zabrałam się do czarów. Akcja-segregacja poszła nader sprawnie, wszystkie gruntowe moczą się w zalewie i mają przepisowe parcie na szkło.

Teraz zostaje już tylko monitoring: czy aby zmienią kolor na ukiszony, czy któryś ze słoików nie zmieni się w bombę z opóźnionym zapłonem i czy nie mamy do czynienia z przeciekiem.

1 komentarz:

  1. Odważna kobieto, ja zastanawiam się nad zrobieniem powideł ale jakoś nie mam odwagi się za to zabrać ;)

    OdpowiedzUsuń