Leje.
Leje. Dalej leje, już dziesiątą godzinę leje, albo i dłużej, bo nie pamiętam, kiedy zaczęło. Na śmierć zamarznę, jak wyjdę z biura, a na jogę wzięłam króciutkie spodenki i bluzkę na ramiączkach. Dziś ćwiczę zawinięta w koc i przykryta karimatą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz