07 września 2010

Kułacy, Żydzi, cykliści.

Zaczynam rozumieć motocyklistów - ten wiatr we włosach, ten świst w uszach, te muchy na zębach!
Odebrałam dziś swoje dwa kółka z serwisu. Mechanik-czarodziej tak podokręcał wszystkie śrubki, że zamiast jeździć, mój rower niemal lata!
Za dowód niech posłuży fakt, że trasę, która zwykle zajmuje mi 1 h 20 min dziś zrobiłam w minut 35! I zdążyłam do domu, zanim zamknęli pocztę.

Wszystko byłoby więc pięknie, gdyby nie fakt, że ostatnio coraz wcześniej gaszą światło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz