27 października 2010

Chcieć to móc.

Hinduiści twierdzą, że w życiu należy dążyć do minimalizacji pragnień, bo jak człowiek mało chce, to się rzadko rozczarowuje i na uzyskanie stanu niechcenia zalecają medytację.

Ja doszłam do wniosku wręcz odwrotnego, według mnie chodzi właśnie o to, żeby chcieć i żeby się chciało (tylko bez oskarżeń o roszczeniowość czy hedonizm, mowa tu o apetycie na życie).
Nurtuje mnie, który ośrodek w mózgu za to chcenie odpowiada.
I czy można go stymulować czynnościami do medytacji odwrotnymi? Biegami na orientację, pogowaniem pod sceną na rockowych koncertach lub pracą w barze szybkiej obsługi.
Jestem coraz starsza, więc będzie mi się chciało coraz mniej, czy coraz bardziej, bo zasoby czasu się kurczą?

p.s. Nie oglądajcie filmu "Jedz, módl się, kochaj". Moim zdaniem jedynym uzasadnieniem jego powstania były topniejące zasoby finansowe na kontach Julii Roberts.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz