24 listopada 2010

Kupa piachu.

Niech się stanie coś lub ktoś, kto zburzy te zamki z piasku w mojej głowie. Ale nie po kolei, na raty - wszystkie na raz! Niech je obróci w proch, pył i perzynę, wywracając jednocześnie cały obraz na lewą (tą bliższą serca) stronę. Niech się znów, choć na chwilę (bo przecież wciąż żyję, uczę się i doświadczam) stanę tabula rasa. I nie chodzi tu o nową szansę, raczej o głód przestrzeni wewnątrzczaszkowej, potrzebę generalnego przewietrzenia synaps i neuronów.
Niech nas zetnie silny mróz, niech nam srogo sypnie śniegiem, niech nas zawieje i zamiecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz