11 lipca 2011

Tydzień z bezami.

Nie, nie słodkimi purchawkami przekładanymi kremem, za którymi nota bene nie przepadam.
Nadchodzące dni będą dla mnie czasem BEZ gotowania (bo lubię i mi wychodzi, a potem to wszystko - często sama - zjadam), BEZ ciastka do porannej kawy, słodkiego budyniu na podwieczorek i generalnie BEZ słodyczy. No, może poranną owsiankę trochę sobie posłodzę.

Czeka mnie też tydzień BEZ popołudniowego leniuchowania, BEZ zaczytywania się w czymbądź w pozycji horyzontalnej - normę czytelniczą nadrobiłam w weekend, teraz wieczorami czeka mnie sport (ruchy, kluchy leniwe!).

Zamierzam też wytrwać do soboty BEZ szastania pieniędzmi (przydadzą się na niedługim urlopie).
I zbuduj w sobie człowieku wewnętrzną motywację do codziennego wstawania z łóżka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz