Wczoraj jadąc o 17:08 do domu tramwajem zorientowałam się, że coś jest nie tak. Po chwili główkowania doszłam do tego, że nie jestem głodna, ani zmęczona, śpiąca ani zdenerwowana, nie jest mi zimno ani za ciepło i nigdzie się nie spieszę.
Zen - sobie myślę - albo nirwana, trzeba korzystać z chwili bo pewnie zaraz mi przejdzie. Ale w zasadzie czemu ma przechodzić? Setki amerykańskich autorów zarobiło setki tysięcy amerykańskich dolarów na publikacjach typu "Positive mental attitude" albo "Open your eyes - happieness is everywhere".
Tak więc moi mili koniec z dołami i depresją, czarnymi poniedziałkami, wtorkami i czwartkami, co z tego że na dworze jest minus milion (w Krakowie podobno dziś minus dwa miliony) - uśmech, relax, alleluja i do przodu.
Mam jeszcze ochotę napisać, że zacznę się w końcu zdrowo odżywiać ale to już byłaby przesada.
___________________________
Amerykańskie. Mimo to polecam - klik.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz