08 lutego 2012

Decyzyjność.

Jak to jest, że taka duża dziewczynka jak ja nadal nie wie czego chce i nie potrafi sprawnie podejmować ważkich decyzji. Tych błahych z resztą też nie. Decyzją nad którą spędzę jeszcze długie godziny w tym tygodniu jest wybór koloru sofy do nowego mieszkania. Inaczej - decyzję to nawet potrafiłabym podjąć, tylko po dwóch dniach mogłoby się okazać, że jednak nie miodowy kolor jest najlepszy, tylko oberżyna i zamiast ceglastych ścian mogę zrobić kość słoniową i to się pięknie będzie komponować z moją dębową komodą.

Właśnie. Dlaczego nie potrafię raz podjętej decyzji uznać za słuszną, gdyby ktoś to zrobił za mnie, uznałabym, że jest mądry i na pewno wie lepiej, więc nie ma co decyzji podważać. Skoro jednak ja, Mała Dziewczynka, wybieram to na bank czegoś nie wezmę pod uwagę i nie przewidzę, że światło w pokoju będzie padać pod takim kątem, że miodowa sofa wyglądać będzie niekorzystnie i mdło.
Widzicie Państwo, takie oto istotne i wymagające głębokiej analizy kwestie zaprzątają mój umysł od rana, nie zamieszki w Syrii, powódź w Australii czy głód w Afryce tylko kolor obicia mebla, który najchętniej zastąpiłabym sobie hamakiem lub posłaniem z kocy, ale jakby to wyglądało, gdyby przyszli goście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz