Poranek, cieplutko, słonecznie.
Kolejka przy kasie w markecie na rogu niewielka.
I nagle niemłoda już ekspedientka z blond baranem na głowie nieopatrznie próbuje skasować na konto Pani Przed moją mineralkę!
Rozlega się krzyk, Pani Przed odskakuje, akcentując tym samym brak powinowactwa ze mną, a tym bardziej moimi zakupami, ekspedientka uśmiechając się przepraszająco odkłada butlę z cieczą z powrotem na taśmę...
...a ja się tylko zastanawiam, co też Panią Przed tak wystraszyło?
Myśl, że będzie musiała zapłacić za wodę, którą ja potem wypiję?
A może zapłacić i zabrać ze sobą, czego nie miała w planie, a półtora litra to wszakże niebagatelny gabaryt....
Jak widać niektórym osobnikom nawet długi, gorący czerwcowy weekend nie jest w stanie pomóc w redukcji stresu. Zostaje zatem objadanie się słodyczami, obmawianie współpracowników i czekanie na nowy odcinek ulubionej telenowelki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz