30 stycznia 2011

Manneken Pis.

Bruksela - miasto kontrastów, różnic, sprzeczności.

Deklaratywna akceptacja dla ras, narodowości i kultur miesza się tu z faktyczną ekskluzywnością białego, europejskiego centrum, wobec wypieranych ze świadomości, choć zyskujących na znaczeniu, muzułmańskich obrzeży miasta.
Belgowie boją się wyjść wieczorem na ulice "złych dzielnic", podczas gdy ich mieszkańcy, bez szans na społeczny awans, mogą tylko pomarzyć o współdecydowaniu o kształcie dzisiejszej i jutrzejszej Europy.

Manneken Pis oficjalnie oddaje mocz na "Liberte, egalite, fraternite".

26 stycznia 2011

Guru-etkowska.

Zazdroszczę Gretkowskiej, że widzi dźwiękami i słyszy kolorami.

Mi się najczęściej myli eksploracja moich wewnętrznych pokładów absurdu z poszukiwaniem sensu życia na tej przeludnionej planecie.

25 stycznia 2011

Granice.

Mam dziś problem z ustaleniem, gdzie się zaczynam, a gdzie kończę.

24 stycznia 2011

No to jazda.

Lodowisko. Z definicji płaskie i śliskie.
Płozy łyżew. Przez godzinę stanowią naturalne przedłużenie moich stóp. Niemal czuję chłód powierzchni, po której staram się przemieszczać.

Dialog wewnętrzny: "-Pochyl się! -Nie, bo się wywrócę!".

"-Zegnij kolana! Wiesz, gdzie je masz? -Wiem! -No to zegnij je do diabła!".

Okazało się, że najszybciej i najmniej stresowo jeździ mi się, gdy zamiast o prawie ciążenia, myślę o prawie pracy.

20 stycznia 2011

Coffee break.

Eksperymentu NO-COFFEE-IN-THE-MORNING ciąg dalszy.
Póki co, poszłam sama ze sobą na kompromis i piję kawę tylko co drugi dzień.
Dziś jest akurat dzień bez kawy. Prawie 11:00 a ja nie śpię z głową na klawiaturze.
Sukces.

Złote rąsie.

Po długich namowach i negocjacjach właścicielka naszego mieszkania zdecydowała się wezwać ekipę do samospadającego sufitu w przedpokoju. Problem ma zostać zażegnany szybko i sprawnie, a przy okazji i ścianom dostanie się farbą.

Kłopot w tym, że my Panów Budowlańców nie znamy, nic o nich nie wiemy, a będą oni dziś cały dzień, pod naszą nieobecność, zdzierać warsty farb i tynków.

Ciekawe co zastaniemy (a czego nie) po powrocie z pracy.

12 stycznia 2011

Lidl. Mądry wybór.

Wydarzenia ostatniego tygodnia dobitnie pokazały, że drzwi od Lidla są mądrzejsze ode mnie.

Wiedzą, kiedy się otworzyć, a kiedy się zamknąć.

11 stycznia 2011

Bezsenn(sown)ość.

Ostatnio mam problemy z zasypianiem - wieczorami zwyczajnie nie jestem zmęczona.
W ciągu dnia, nieprzytomna i niewyspana, muszę dobudzać się kawą.

Chyba powinnam pogodzić się ze swoją kocią naturą i zamienić biurową pracę na pierwszy lepszy bar lub popołudniową zmianę biletera w kinie.