Od dziś oficjalnie zaczynam dietę, tak.
Na śniadanie bułka z serkiem i kilka pomidorków koktajlowych + niesłodzona rumiankowa herbata (236 kcal). Od środy ani łyka alkoholu.
Cel: 3 kg w 2 tygodnie (łudzę się, że jak to sobie napiszę czarno na białym, to będę pamiętać i się tego trzymać).
- Ale w zasadzie, kobieto, z czego ty się chcesz odchudzać? Owszem, ostatnio jadłaś trochę więcej i może i odrobinę widać, ale podobno wyglądasz zdrowiej, nie jak cień samej siebie sprzed kilku miesięcy, poza tym dobre rzeczy się w życiu dzieją, jesteś szczęśliwsza, więc i bardziej okrągła...
No i właśnie. Jak to się trzymać planów i postanowień, jeśli w głowie, na widok szarlotki, delicji i pizzy (hand made, by moja współlokatorka) włącza się właśnie taka argumentacja?
Trzymajcie kciuki kochani, to będzie trudna batalia.
Raport z postępów na bieżąco.
3 kg w 2 tyg.. to chyba bardziej utrata wody niż realne odchudzanie.. no ale może się nie znam :)
OdpowiedzUsuńKurcze..lubię tego bloga...
Pozdrowionka