21 września 2011

Księżniczka tupie małą nóżką.

Nie akceptuję faktu, że sama siebie nie akceptuję i że mam za niską self-esteem.
Nie i już, nie, nie tak być nie będzie.

Gdybym zaakceptowała fakt, że się nie akceptuję (w pełni, bo trochę, owszem, tak) to już by był krok naprzód, umożliwiający jakieś środki zaradcze. Ale tak łatwo w życiu nie ma.

Dół to jakiś i depresja, tylko skąd się pytam, zapytuję, bo obiektywnych przesłanek do doła brak, a wręcz przeciwnie. Chyba jakiś sukces jest potrzebny, np. nie jedzenie czekolady przez tydzień czy dwa (nie jedzenie drożdżówek mi nie wychodzi, ale łącznie z drożdżówką dzisiejszy bilans 950 kcal i więcej nie będzie, taka, ot, racjonalna dieta).

God help the girl, she needs all the help, she can get.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz