04 listopada 2011

Holy. Day.

Bez pracy, jak to mówią, nie ma kołaczy a bez etatu urlopu.
Ja etat mam i urlop też i to w ilości hurtowej nagromadzony, a że mamy koniec roku i sezon w zakładzie pracy w zasadzie za nami, to najwyższy czas, aby chwilkę odetchnąć. Tak z tydzień. Cały tydzień!!

Wolne mam, dużo wolnego i zamierzam: książki czytać, jogę ćwiczyć, biegać, zdrowo gotować, po górach połazić, ósmą serię House'a nadrobić, wyspać się, no i może jeszcze przypomnieć sobie, jak park Szczytnicki wygląda, bo nie byłam chyba z rok.

Ambitne plany, nie? Bo ambitna dziewczynka ze mnie :)

ps. jeśli ktoś chce pocztówkę z Beskidu Żywieckiego, to adres proszę w komentarzu zostawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz