02 listopada 2011

Jeszcze nie wiem o czym to będzie.

Zmusiłam się dziś do wstania grubo przed świtem, kilka minut po 5 (rano!), nadal trzymam się na nogach i to bez drugiej kawy! Niniejszym więc obalam tezę, że nie mozna się wyspać na zapas.

Dzień jak codzień, po kilku dniach wypoczynku trzeba się było udać do zakładu pracy, co skądinąd odbyło się nader bezboleśnie.

Bilans dni wolnych, jak niżej:
1 przeczytany (włoski) kryminał, 1 upieczone ciasto, 3 wizyty na cmentarzach i jakieś 4 godziny spędzone za kółkiem Skody (idzie mi coraz lepiej,nawet mi powieka nie drgnęła na widok korku przy wyjeździe z parkingu koło cmentarza) oraz pół obejrzaego Bonda - mojego ulobionego, więc liczy się x2.


Baj de łej, gdyby kiedyś, przez przypadek zniszczeniu uległy wszystkie światowe kopie Quantum of Solace, nie ma problemu, znam każdą scenę i dialog na blaszkę, służę pomocą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz