21 grudnia 2011

Let me go.

Żeby mi się tak chciało, jak mi się kiedyś chciało, a nie jak teraz mi się nie chce.

Nie wiem, czy to specyfika branży, w której wyrabianie 110% normy na 3 dni przed wigilią jest co najmniej bezcelowe, czy każdy, bez względu na rodzaj zakładu pracy tak ma, w każdym razie odliczam Ci ja już godziny do łykendu, a tych włącznie z dniem jutrzejszym pozostało 7 i 2/3.

Aby mnie Państwo źle nie zrozumieli - to nie kolejna fala depresji - chcieć mi się chce, wszystko, tylko nie uskuteczniać biurowe obowiązki służbowe. Keksa mogę upiec, pierniczki lukrem dekorować, nawet okna można mi kazać myć (mimo śniegodeszczu) albo wybierać prezent dla dziadka - chętnie! Tylko wypuście mnie stąd, uprzedźcie mojego szefa i zwolnijcie z wyrzutów sumienia (coś tam jednak mimo względnego spokoju mam do zrobienia).

Nic to, poskupiam się jeszcze chwile nad profilami i kompetencjami, aż zegar wybije po raz siedemnasty północ i dane mi będzie przemienić się z biurowego Kopciuszka w Królewnę Galeriankę (tylko bez skojarzeń, prezent Matce Rodzicielce idę nabyć).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz