28 grudnia 2011

Part I

Nie napiszę nic odkrywczego - kilka z rzędu porządnie przespanych nocy w połączeniu z rozkosznym uczuciem najedzenia rodzinnymi pysznościami, z dodatkiem sporej dawki przytuleń, miłych życzeń i komplementów (Kochana, jak Ty schudłaś!) mają niebagatelny wpływ na moje funkcjonowanie (tak, tak, wiem - to są czynniki zewnętrzne, a siła powinna płynąc z wewnątrz, a jednak..).

Mój mózg jest jasny, sprawny i skupiony, jednym słowem gotowy do wytężonej pracy, na którą się jednak nie zapowiada i do rozwiązywania skomplikowanych zagadek logicznych, w tym cudzych problemów życiowych (taka branża).

Na początek jednak, nie wysilając się zbytnio, pierwsza część listy postanowień noworocznych na 2012. Inna niż wszystkie do tej pory.

1. Wstawać po pierwszym sygnale budzika. Drzemka ustawiana 6 razy nie wchodzi w grę.
2. Krócej się kąpać - oszczędzać wodę i środowisko (nie traktować 30 minutowego prysznica jako panaceum na wszelkie zło).
3. Regularnie uprawiać sport. Obojętnie jaki, byle regularnie.
4. Dać sobie spokój z kursem tańca.
5. Więcej pisać, pisanie oczyszcza umysł i porządkuje myśli, zapobiega też wtórnemu analfabetyzmowi. Podobno liczy się tez pisanie bloga, ale co do tego nie mam absolutnej pewności.

Tak mi dopomóż.

1 komentarz: