10 lutego 2012

Prawidłowość.

No i jak to, drodzy Państwo jest, że mimo zmęczenia, niewyspania, kiepskiej pogody i długiej listy spraw "na wczoraj" humor mam wyśmienity, szampański wręcz.
Niewyspanie nie wynika bynajmniej z całonocnej lektury rosyjskiego kryminału, a szkoda. Po prostu nie mogę spać, zasypiam w środku nocy snem na pół gwizdka i budzi mnie najmniejszy szmer. Tak, jakbym cały czas czekała, aby nie ominęło mnie coś istotnego, znaczącego, coś, na co długo czekałam - jakby tryb "turn off" był nieosiągalny i pozostawało jedynie "stand by".

Może to pełnia, może powinnam posłuchać mojej wilczej natury i zawyć czasem do Księżyca, a może po prostu mniej filmów przed snem oglądać, to nie będzie mi się majaczyć, że jestem Gotowa na Wszystko albo zakochana w bankrutującym milionerze, jak Reese Whiterspoon.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz