10 lipca 2012

Pięć miesięcy w zawieszeniu.

Za nieodwiedzanie własnego bloga powinno się karać karą pozbawienia Internetu.

Na swoje usprawiedliwienie, Wysoki Sądzie, nie mam nic, moje alibi może stanowić jedynie brak weny, inspiracji i pomysłów, bo na pewno nie czas, na którego niedostatek singlowi z Dużego Miasta nie wypada narzekać.

Tak oto z ciemnej zimy zrobiło nam się piękne, błękitne, owocowosoczyste i kwieciste lato, z którego każdy przytomny Polak powinien korzystać, bo ani się obejrzymy, zrobi nam się sezon na pieczone w ognisku ziemniaki.

Na dziś to chyba starczy. Proszę pilnować, abym swoje radości, smutki, nostalgie i euforie ładnie opakowywała w niezapomniane sentencje i przewiązywała banalnymi frazesami, zamiast chować na dnie duszy bo mi się to już pomału zaczyna nie mieścić.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz