30 lipca 2010

Los Turistos.

Krakowskie hostele to miejsca niezwykłe, ukryte w podwórkach i bramach starych ulic Kazimierza.
Dla mieszkańców funkcjonują niemal niezauważalnie, no może z wyjątkiem sytuacji, gdy do którejś z noclegowni przyjeżdża większa grupa europejskiej młodzieży, uzbrojona w ogromne, robiące dużo hałasu, walizki na kółkach.

Są jak drugi krąg turystyki, wchłaniający wszystkich zainteresowanych tanią, nie wymagającą wcześniejszej rezerwacji pryczą. Wszystkich, którym nie przeszkadza chrapiący Francuz, próbujący nad ranem skomponować tradycyjne paryskie śniadanie z płatków, nutelli i białego krojonego chleba.

29 lipca 2010

Blog jak klepsydra.

Posiadanie bloga bardzo dobitnie uzmysławia nieubłagany upływ czasu.

Sekundy, jak ziarenka piasku, przesypują się przez wąskie światło chwili TERAZ.
A TERAZ, tamto TERAZ, to już WTEDY.

Ale jest nadzieja. Człowiek podobno z wiekiem staje się mądrzejszy. I tego się trzymajmy.

Smoczy kieł.

Eksperyment z Jolą R. się nie powiódł, co z resztą było do przewidzenia, bo jego założenia były od początku oparte na fałszywych przesłankach epistemologicznych.

Szukam więc nowych inspiracji.
Może Fiona? Koniec końców arystokratka, z rodziny królewskiej. Jest jednak pewne ryzyko: pół życia spędzone w pilnowanej przez Smoczycę wieży, mogło ujemnie wpłynąć na jej rozeznanie w najnowszych trendach pret-a-porter.

Sama nie wiem.

26 lipca 2010

Jola R.

Jola Rutowicz zmienia wizerunek. Ponoć na bardziej stonowany i elegancki. Będzie nosić spodnie w kancik i żakiety (spod których i tak wyzierać będą tandetne koronkowe staniki).

A że życie próżni nie znosi, dla zrównoważenia przemiany
Joli R., należy powiększyć ogólnoświatową ilość zdzirowatości i kiczu.

Podjęłam wyzwanie. Od jutra zamieniam się w wampa.
Wyrzucam spódnice za kolano i wszystkie bluzki z dekoltem płytszym niż 15 cm. Najbliższe PCK zostanie zasilone ubraniami we wszystkich kolorach poza czerwienią, różem i czernią.
Te akurat zostają, będą budować mój nowy wizerunek.


Szpilki mam póki co jedne, ale od czegoś trzeba zacząć, w razie co Anna Mucha pożyczy mi którąś z par ze swojej kolekcji.


Mój szef dostanie zawału. A ja dostanę podwyżkę.

22 lipca 2010

Morderstwo nad Odrą.

Idąc dziś rano do pracy zauważyłam porzuconą w krzakach parę jeansów.
Nie były nowe, nie były czyste, rozmiar na oko 38-40, krój raczej damski, choć w dzisiejszych czasach nie można być tego pewnym.

Jaka jest ich historia?
Czy komuś w nocy było na tyle gorąco, że postanowił porzucić zbędny przyodziewek i kontynuować zwiedzanie półnago?
A może jeszcze poprzedniego wieczora wisiały, świeżo wyprane, na bieliźnianym sznurku jednego z miejskich podwórek?

Dla Christie byłby to murowany materiał na nową powieść kryminalną "Morderstwo nad Odrą".
...grupa znajomych kończy zabawę w najpopularniejszej dyskotece w centrum i decyduje się spędzić resztę parnej, lipcowej nocy w jednym z parków, znajdujących się tuż przy dawnej fosie. Mimo późnej godziny komary nie przestają atakować. Młodzi dandysi, odganiają owady, wykonując co chwilę serię nieskooordynowanych ruchów rękoma. Wszyscy mają na sobie jeansy...

16 lipca 2010

Kalkulacja.

Absolwenci nauk społecznych zajmują się dorabianiem teorii do praktyki (w czym podobno niezrównany był kapelan Tappman, sikający deuterem w drugiej części Paragrafu 22).
http://www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1507116,1,powyborcza-rozmowa-jacka-zakowskiego.read.


Absolwenci nauk technicznych zarabiają na dorabianiu praktyki do czyichś idei.
http://www.tvn24.pl/12691,1665099,0,1,bioniczne-nogi-pozwola-chodzic,wiadomosc.html.

I kto na tym lepiej wychodzi.

Artur się żeni.

Artur z Pierwszej Miłości się żeni. Z tej okazji mój od miesięcy nie widziany kuzyn, po nocy spędzonej na planie w charakterze statysty, będzie u mnie kimał kątem.
(Ponieważ akurat Mojemu Miastu przypadł zaszczyt bycia tłem całej historii).

Tym sposobem serial, o którym nie wiedziałam, że jeszcze istnieje, stał się katalizatorem zagęszczania relacji rodzinnych.

Życie, życie, jest nowelą...