29 sierpnia 2010

Szparka.

Bydgoszcz - miasto zamieszkałe przez jakieś 350 tys. Polaków, z czego przynajmniej setka to przyzwoici dentyści.
Aktualny burmistrz tegoż grodu cierpi na brak zęba w górnej szczęce, czego nie widać, kiedy mówi, widać natomiast, gdy się szczerze uśmiechnie.


Znam dziewczynę, która również cierpi na brak zęba w górnej szczęce, ale tłumaczy to nieustającą potrzebą przerwy na papierosa. Ciekawe, po co ta szparka potrzebna jest prezydentowi Bydgoszczy.

28 sierpnia 2010

Bucket list.

Właśnie do mnie dotarło, że do listy marzeń z dzieciństwa, których nigdy nie uda mi się spełnić, należy dopisać wykonanie "Knajpy morderców" na przeglądzie piosenki aktorskiej.

O ile bowiem piosenki Lily Allen wychodzą mi lepiej, niż Lily Allen, to próba porównania dokonań księżniczki britpopu z niekwestionowalną wirtuozerią Staszewskiego wyszłaby raczej karkołomnie.
No cóż, nie można mieć wszystkiego.

I K E A.

Filiżanka z Ikei stoi na katalogu z Ikei, który leży na podłodze z klepek. Gdybym miała stolik z Ikei, postawiłabym go na podłodze z klepek, a na nim katalog z Ikei i filiżankę z Ikei. Ze spodkiem. Ponieważ nie mam stolika z Ikei, katalog z Ikei, razem z filiżanką i spodkiem, mogę co najwyżej położyć na stoliku ze strychu.

Sport to zdrowie.

Ostatnio podczas uprawiania joggingu bolą mnie łokcie.
Dziwne, bo nie biegam na rękach, ani nawet za szczególnie nimi, biegnąc, nie macham. A jednak.

Z kolanami byłoby jasne: potrzebne są inne buty albo inna nawierzchnia. A z łokciami co? Mam je trzymać wyżej?

25 sierpnia 2010

W żadnym razie nie kryminały.

"Sądziłam, że powinna pani mieć inne upodobania. Widać się myliłam. Młoda kobieta, wykształcona, kulturalna, pracowita, niezainteresowana seksem... Powinna pani lubić Sartre'a, Hessego, Carpentiera, może Camusa. Ale w żadnym razie nie kryminały."
Gra na cudzym boisku. A. Marinina.

17 sierpnia 2010

Ogóraski.

Stwierdziłam, że jak każda porządna dziewczyna z konserwatywnego domu, powinnam umieć zakisić ogóra.

Nabyłam więc drogą kupna 5kg gruntowych, gałąź kopru, szczelne zakrętki i zabrałam się do czarów. Akcja-segregacja poszła nader sprawnie, wszystkie gruntowe moczą się w zalewie i mają przepisowe parcie na szkło.

Teraz zostaje już tylko monitoring: czy aby zmienią kolor na ukiszony, czy któryś ze słoików nie zmieni się w bombę z opóźnionym zapłonem i czy nie mamy do czynienia z przeciekiem.

16 sierpnia 2010

Kobiecość.

"Co?! ja nie jestem kobieca? Zobacz Pani, jakie mam rozstępy! Szparagi można by sadzić."
(cytat z kabaretu Słoiczek Po Cukrze)

Spojrzenia na kobiecość mogą być bardzo różne.
Tylko czemu, motyla noga, tak często jest ona wiązana z kulinariami?
Ale o tym w następnym poście.

13 sierpnia 2010

13.

Trzynasty dzień miesiąca. Piątek.
Czyli polowanie na czarne koty oraz poszukiwania drabin, pod którymi można przejść, czas zacząć.

Miałam dziś nawet proroczy sen. Śnił mi się Brad Pitt.
Jeszcze nie wiem, czy zostanę jego żoną, czy wybiorę się w niedługim czasie do kina.

11 sierpnia 2010

Prawda.

Ludzie się zmieniają. Ludzie się nie zmieniają.

Żadne z tych twierdzeń nie jest prawdziwe.
Ludzie byli, jacy byli. Są, jacy są. I będą, jacy będą.
A kwestia ewentualnej ewolucji pozostaje otwarta i ściśle uzależniona od czynników sytuacyjnych.

To tak jak z prawdą, która rzadko kiedy leży pośrodku. Najczęściej leży po prostu tam, gdzie leży.

08 sierpnia 2010

I kto tu rządzi.

Sierpniowe, niedzielne przedpołudnie. Jedziemy do podniemczańskiego, 150-letniego ogrodu botanicznego.
Bilet: 7zł, ale Pan Odźwierny nas nie wpuści, bo jesteśmy
z psem (uściślając: biała, futrzata 3-kilowa kulka, która normalnie mieści mi się w torebce). Pytamy, czy nie da się tego jakoś obejść. Psiak jest mały, robi małe kupki, które zobowiązujemy się sprzątać, a jeśli trzeba, mogę go cały czas nieść pod pachą, więc rododendronom nie grozi zadeptanie.
Pan Odźwierny musi się skonsultować z instancją wyższą
- Panią sprzedającą lody na gałki na stoisku obok.
- Absolutnie, z psem nie wolno, jest zakaz!

O nie, pomyślałam. Pani Od Lodów nie będzie mi o spacerze decydować. Pytam Odźwiernego o przełożonego - Dyrektor Nowak, znajdę go w zajeździe obok. Podchodzę pod bramę, ale Ochroniarz Tadeusz, o śniadej cerze i wczorajszym spojrzeniu, tarasuje wejście, bo Dyrektor jest u siebie i być może śpi (jest południe!!). Wznoszę się więc na wyżyny negocjacyjne, bombarduję Ochroniarza argumentami, robiąc przy okazji minę: "I tak wejdę, nawet jeśli mnie nie wpuścisz". Udało się. Poszedł.
Wraca. "Pan Dyrektor powiedział, że nie musi wiedzieć o tym, że ktoś wszedł z psem do ogrodu" - ale ja muszę mieć jego zgodę, żeby sforsować Odźwiernego! W tym momencie okazuje się, kto tak naprawdę dzierży władzę w tym przybytku.
Ochroniarz Tadeusz z uśmiechem triumfu na twarzy proponuje, że schowa się w kantorku, żeby go Dyrektor nie słyszał i przekaże Odźwiernemu, przez walkie-talkie żeby nas wpuścił.

Weszliśmy, nawet biletu dla psiaka nie kazali nam kupować.
Dopiero podczas spaceru alejką pomyślałam, że już na wstępie mogłam się podać za siostrzenicę Dyrektora, rezultat byłby prawdopodobnie ten sam, tylko poszłoby znacznie szybciej.

05 sierpnia 2010

Elfy.

W porządku, z tymi demonami to faktycznie nie był najszczęśliwszy pomysł. Sprawdźmy więc inny przesąd:
"Nigdy nie ścinaj głogu, bo dopadną Cię elfy".

Jeśli choć niektóre z nich miałyby wyglądać, jak Legolas
- jestem w stanie wyciąć w pień całą plantację ;-)

Sprzężenie.

Stała się rzecz niebywała. Wczoraj umyłam okna a dziś nie spadł deszcz.

Do tej pory byłam przekonana że moje zamiłowanie do czystych szyb jest w jakiś magiczny sposób sprzężone z deszczowymi frontami atmosferycznymi. Ilekroć wkraczałam do akcji z glas cleanerem, do akcji wkraczał także Cumulonimbus.

Widocznie straciłam swoją moc.
Teraz muszę jeszcze sprawdzić, czy jeśli nie zasłonię ust przy ziewaniu, to opęta mnie demon...

03 sierpnia 2010

Coraz goręcej.

Największa od półtorawiecza fala upałów w Federacji Rosyjskiej stała się przyczyną wybuchu kilkuset pożarów. Ogień pochłonął wiele istnień, a od wczoraj stanowi także poważne zagrożenie dla stolicy.
Biedni Rosjanie.

Ciekawe, czy żywioł zagraża także tym Rosjanom, którzy utrudniają nam dostęp do akt smoleńskiego śledztwa.

02 sierpnia 2010

Pytanko.

Postanowiłam zapytać się Was, drodzy Czytelnicy, gdyż sama nie mogę się zdecydować.
Czy nowym gadżetem na pasku bocznym niniejszego bloga powinny być najnowsze doniesienia z giełdy czy zdjęcia Jessici Alby?

Głosy proszę umieszczać w komentarzach lub przesyłać na adres: j.korwin_mikke@o2.pl.

01 sierpnia 2010

Panie Waldku, Pan się nie boi.

Koszt: 5zł i solidna zadyszka.
Widok na Kraków z wieży Kościoła Mariackiego
o poranku: bezcenne.


Hejnalista z Mariackiej Wieży z dumą wygrywa hejnał
już od 17 lat.

Każdy kandydat na najsłynniejszego w kraju trębacza musi najpierw zostać strażakiem.
Premier Pawlak ma więc spore szanse.