28 września 2010

Lista subiektywna.

Co wkurza górali?

1. Górali wkurzają turyści.
2. Robienie z nich półgłówków w serialu "Szpilki na Giewoncie" (nie da się, jeśli się nie jest Korzeniowskim, ot tak "przejść" z Krupówek nad Morskie Oko, to 30 km jest!).
3. Stanie w korkach, gdy trzeba w jakiejś bezsensownie koniecznej sprawie pojechać do Krakowa.

Bez czego górale nie potrafią żyć?

1. Bez gór. Choć część z nich przyznaje, że nie była w górach od lat.
2. Bez możliwości wypicia szklaneczki grzanego wina, wieczorem, we własnym ogródku, w szlafroku.
3. Bez szczerej życzliwości i gościnności okazywanej na co dzień, choć to już moja osobista obserwacja.

22 września 2010

Kariera.

Wychodzi na to, że ze swoim stale niskim ciśnieniem najlepiej czuję się na 2000 m n.p.m.
Mogłam iść na politechnikę.
Zostałabym operatorem kolejki na Kasprowym.

21 września 2010

Majestat.

Płaskie jest nudne i tu się chyba ze mną zgodzi przynajmniej męska część widowni (oj tak, wiem, te przebrzydłe stereotypy).

Urodziłam się w górach, wychowałam się w górach i mimo, że przez większość życia nieomal ich nie zauważałam (przecież to oczywiste, że są, wystarczy się przez okno wychylić), to ich brak z wiekiem odczuwam coraz dotkliwiej.

To chyba dlatego tak bezkreśnie bezgraniczną radochę sprawiają mi wędrówki po tatrzańskich szlakach. A teraz czas na frazes: smak spełnionego marzenia jest jednym z najsłodszych, jakich możemy zakosztować w życiu. I tym optymistycznym akcentem…

Biegnij Lola, biegnij!

Ostatnio zapomniałam się pochwalić – pierwsza biegacza impreza za mną. Nie, nie był to Wrocławski Maraton, choć startowaliśmy z tego samego startu i finiszowaliśmy na tej samej mecie, tyle, że dystans był dwudziestosześciokrotnie krótszy.

Razem ze mną biegły mamy z dziećmi w wózkach i babuszki w dresach i „adidasach” pamiętających czasy premiera Rakowskiego. Nic to, ważne, że nie dałam się im przegonić :-)

15 września 2010

Zasłyszane.

"Trzeba stworzyć dom, żeby mieć do czego wracać..."

...wyjadę za granicę, żeby mieć go z czego spłacać.

07 września 2010

Kułacy, Żydzi, cykliści.

Zaczynam rozumieć motocyklistów - ten wiatr we włosach, ten świst w uszach, te muchy na zębach!
Odebrałam dziś swoje dwa kółka z serwisu. Mechanik-czarodziej tak podokręcał wszystkie śrubki, że zamiast jeździć, mój rower niemal lata!
Za dowód niech posłuży fakt, że trasę, która zwykle zajmuje mi 1 h 20 min dziś zrobiłam w minut 35! I zdążyłam do domu, zanim zamknęli pocztę.

Wszystko byłoby więc pięknie, gdyby nie fakt, że ostatnio coraz wcześniej gaszą światło.

02 września 2010

xs

Ubrania w małych rozmiarach powinny być tańsze.
Robi się je z mniejszej ilości materiału, zużywa się mniej nici, pani krawcowa krócej szyje. Także na dalszym etapie jest szereg oszczędności: są lżejsze, więc ich transport mniej kosztuje, analogicznie ma się sprawa z ich magazynowaniem.

Logicznym jest więc, że taka ikseska powinna być o jakieś 12 (zgodzę się nawet na 10) procent tańsza niż ikselka.


Taki też wniosek wnoszę.