29 listopada 2010

Zmiennocieplność.

Dziś rano Pan Ochroniarz w pracy zapytał mnie, czy śnieg ostudził mój zapał do jazdy rowerem. Odpowiedziałam, że ależ skąd, założyłam nawet łańcuchy na koła, ale za bardzo zahaczały o błotniki i z konieczności przyjechałam tramwajem.

O ileż prościej żyłoby się w kraju, w którym przez cały rok panuje względnie podobna temperatura. Człowiek nie musiałby zmieniać swoich przyzwyczajeń, a najciekawszą i najbardziej wyczekiwaną częścią wieczornego serwisu informacyjnego nie byłaby prognoza pogody.

24 listopada 2010

Zimno.

Zima jest absolutna, zima jest totalna. Wyjdziesz na zewnątrz nieubrany, nieprzygotowany – zginiesz. Względnie bezpieczny jesteś tylko w czterech ogrzewanych ścianach.

Do zimy jeszcze miesiąc, ale ona, flirciara, już teraz puszcza do nas oko, puszczając między kropelkami deszczu drobne, kłujące, kanciaste płatki śniegu.

Mój protest przeciw zimnu zimna nie powstrzyma więc i wygłupiać się protestowaniem nie będę. Zostaje mi tylko cierpliwość, pokora i podziw dla absolutu.

Kupa piachu.

Niech się stanie coś lub ktoś, kto zburzy te zamki z piasku w mojej głowie. Ale nie po kolei, na raty - wszystkie na raz! Niech je obróci w proch, pył i perzynę, wywracając jednocześnie cały obraz na lewą (tą bliższą serca) stronę. Niech się znów, choć na chwilę (bo przecież wciąż żyję, uczę się i doświadczam) stanę tabula rasa. I nie chodzi tu o nową szansę, raczej o głód przestrzeni wewnątrzczaszkowej, potrzebę generalnego przewietrzenia synaps i neuronów.
Niech nas zetnie silny mróz, niech nam srogo sypnie śniegiem, niech nas zawieje i zamiecie.

20 listopada 2010

Pyszności.

A propos wypiekania bułek na śniadanie - znalazłam świetny przepis na drożdżówki z gruszkami - wpis z 7 listopada na blogu Pieprz czy wanilia. Co prawda, jeszcze go nie wypróbowałam, ale jest tak zachęcający w swej prostocie, że na pewno niedługo wcielę go w życie.

Autorka na blogu, oprócz smakowitych przepisów, umieszcza także piękne zdjęcia.

16 listopada 2010

Thinking inside the box.

No bo niby czemu wszyscy musimy chcieć myśleć i działać nieschematycznie? Schematy, ścieżki, zdefiniowane role są po to, żeby z nich korzystać, żeby się nie gubić, żeby wiedzieć gdzie się jest i żeby było łatwiej.
Ambitnym polecam wypiekanie co rano bułek na śniadanie, bo to niekonwencjonalne i przynosi więcej radości niż wydane u piekarza 1,50 zł.

A z drugiej strony refleksja nad swoją schematycznością i poziomem konformizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

05 listopada 2010

Ręczna robota.

Zapraszam wszystkich, którzy przez zupełny przypadek, klikając w opcję "Następny blog" trafią tutaj, do odwiedzenia strony www.mamprawowiedziec.pl.

Inicjatywa z politologicznego, ale nie tylko, punktu widzenia słuszna wysoce. Uwierzcie mi, że dotarcie do kandydata, który ubiega się o stołek radnego gminy Pcim Górny, ma 53 lata i nie wie, co to jest poczta elektroniczna, nie jest takie łatwe. Mimo to są ludzie, którzy dla Was, Narodzie, do którego należy Władza, to robią lub zrobili.

A, jeszcze jedno - umieściłabym na swoim blogu logo promujące tą akcję, ale nie wiem jak. Jak to mówią, na podłożu z dobrych chęci diabeł wytańcuje foxtrota (do zobaczenia w ostatniej edycji TzG).

Marchew na kiju.

Jestem dorosła, mądra (jak mówili moi nauczyciele "samodzielnie myśląca") i już nic nikomu nie muszę udowadniać, bo w większości przypadków wiem lepiej, a nawet jeśli nie, to będę się upierać i zarzucać naciąganymi argumentami, że jednak tak.

Nuda! Ja chcę się uczyć! Chcę, żeby mi ktoś wytknął nieodrobioną lekcję! Żeby mnie ktoś wyzwał na pojedynek albo do tablicy, jak na matmie w liceum, kiedy z nerwów kreda leciała mi z rąk!
Nie dajcie się zwieźć, ja się jeszcze wielu rzeczy mogę nauczyć. Tylko potrzebny jest kij. Albo marchewka. Albo marchewka na kiju.

03 listopada 2010

Ciekawość.

Mieliście kiedyś tak, że zaglądaliście na swojego bloga zaciekawieni, czy aby nie pojawił się na nim jakiś nowy wpis?

02 listopada 2010

Przesyt.

Kreator szablonów bloggera daje zdecydowanie za dużo możliwości. Dla osoby tak momentami niezdecydowanej, jak ja, oznacza to kolejne pół godziny spędzone na szukaniu tła do bloga, które aktualnie najlepiej odpowiada nastrojowi mojej duszy.
A powinnam raczej w tym czasie zastanowić się nad tym, który odcinek dr House'a włączyc sobie na dobranoc.